Boże Narodzenie

Czas oczekiwany przez każdego - wierzącego i niewierzącego (każdy ma swoje powody oczekiwania).

W poezji polskiej na przestrzeni wieków przedstawiane było na różne sposoby.

Może warto przyjrzeć się datom życia poetów, żeby co nieco zrozumieć:

 

Jan Kochanowski (1530 - 1584)

Na Nowy Rok

Tobie bądź chwała, Panie wszego świata,
Żeś nam doczekać dał Nowego Lata.
Daj, byśmy się i sami odnowili,
Grzech porzuciwszy , w niewinności żyli!

Łaska Twa święta niechaj będzie z nami,
Bo nic dobrego nie uczynim sami!
Mnóż w nas nadzieję, przyspórz prawej wiary,
Niech uważamy Twe prawdziwe dary!

Użycz pokoju nam i świętej zgody,
Niech się nas boją pogańskie narody,
A Ty nas nie chciej odstępować, Panie,
I owszem, racz nam dopomagać na nie!

Błogosław ziemi z Twej szczodrobliwości,
Niechaj nam dawa dostatek żywności,
Uchowaj głodu i powietrza złego,
Daj wszystko dobre z miłosierdzia swego!

źródło: https://poezja.org/wz/Jan_Kochanowski/30138/Na_Nowy_Rok

 

Jan Andrzej Morsztyn (1621 - 1693)

Na Boże Narodzenie

Szczęśliwa nocy, w którą się nam rodzi
Dzień jasny, światło wszystkiemu stworzeniu,
I w któréj brudach i okropnym cieniu
Słońce jaśniejsze nad codzienne wschodzi.

Szczęśliwe bydło, które gdy mróz chłodzi,
Grzejecie pana w ciepłym swoim tchnieniu;
Luboście nieme, w takim przysłużeniu
Zazdrościć się wam tego szczęścia godzi.

Szczęśliwa stajni, szczęśliwe pieluchy,
Które się boskich członeczków tykają;
Szczęśliwy i żłób, szczęśliwe i siano;

Szczęśliwsze jednak nad wszystko pastuchy;
Sądzę, że naprzód dzieciątko witają,
I do zbawienia powstali tak rano.

źródło: https://poezja.org/wz/Jan_Andrzej_Morsztyn/30136/Na_Boze_Narodzenie

 

Juliusz Słowacki (1809 - 1849)

Jasna kolęda

Tam, kiedy w cichą
noc duchowie czarni
W śniegowej kręcą się burzy
i wichrze,
Jasna kolęda w przyćmionej
piekarni
Płakała — w rytmy ubrana
najlichsze.
Z nią usypiali ludzie gospodarni,
A od serc naszych mieli serca
cichsze,
A gdy się rwali z ubogiej pościeli,
To więc do szabli
— albo do kądzieli

źródło: https://poezja.org/wz/Juliusz_Slowacki/30137/Jasna_koleda

 

Kajetan Kraszewski (1827 - 1896)

Z opłatkiem

Ojców to naszych obyczaj prastary,
Polskiego kraju maluje dostatek,
Symbol braterstwa, miłości i wiary;
Święty opłatek.
Dawniej po dworach chadzali kwestarze -
Przy nich katechizm powtarzały dziatki,
I z Bożym słowem przynosili w darze
Białe opłatki.
Lecz świat dzisiejszy, który w nic nie wierzy,
Co nie jest złotem, bogactwem, dostatkiem,
Co - Boże odpuść - nie mówi pacierzy,
Gardzi opłatkiem.
Ale my - czcimy, co obyczaj święci,
Czy ty za światem, czy ja w naszej chacie,
Więc ten opłatek w dowód mej pamięci
Przyjm, miły bracie.

Kajetan Kraszewski z Romanowa do brata, Józefa Ignacego Kraszewskiego przebywającego na wygnaniu, w Dreźnie

źródło: https://poezja.org/wz/Kajetan_Kraszewski/30140/Z_oplatkiem_Kajetan_Kraszewski

 

Maria Konopnicka (1842 - 1910)

Dwie noce Wigilii

Jak wianuszek srebrnych puchów,
Co na ziemi spada skroń,
Tłum leciuchnych, białych duchów
Przez błękitną leci toń...
Dobrą wieść
Śpieszy nieść
Tym, co we łzach — tym, co w trudzie
Nocą ciemną śnią o cudzie...
Ach! zbudźcie się, smutni ludzie!
A ty dzwoń,
Wietrze cichy:
Niech mgła blada
Z gwiazd opada,
Niech rozbłysną światów roje,
Jako pełne słońc kielichy,
Co nam ogniem poją duchy!
Niechaj ziemia pchnie swe ruchy
Na gwiaździstych szlaki dróg...
A ty dzwoń,
Serc tęsknoto!
Strzałą złotą
Leć w niebiosy,
Na błękitny próg!...
Niechaj dłoń
Wzniesie w górę
Starzec drżący, siwowłosy;
Niech zaklina dżdżową chmurę, 

By wydała w perłach rosy
Smutnej ziemi odkupienie...
Niechaj pierś potężna młodzi
Żarem swoim przetli cienie,
W hymn zamieni jęk i zgrzyt,
Więźniów nocy wyswobodzi,
W czyn skrysztali dusz pragnienie,
Niech przyśpieszy świt!

Ach! już idzie — ach! już wschodzi!
Ach! już błyska jutrznia boża!
Już się płoni wschód od morza,
Łuną jasną, wielką, białą,
Drżącą w błyski różowawe...
Ziemio! ziemio! wstań: już dnieje!
O, ty będziesz wysłuchana!
Na kolana... na kolana...
Grom... zaćmienie... ave! ave!
A słowo się ciałem stało.

Chór w powietrzu:
Bóg się rodzi — moc truchleje,
Pan niebiosów obnażony... 

II.
Jakże dziś ciemno! Czyż gwiazdy niebieskie
Już się wytliły i zgasły w błękicie?
Czy noc zwinęła zasłony królewskie,
By ludzie spali o świcie?
Jakże dziś ciemno! I ziemia tu marzy
O słońcu — wielkiem, djamentowem słońcu,
Co chodzi w blasków żywiących koronie...
Kiedyż to będzie?... Ha! po lat tysiącu,
A może — po lat miljonie —
A może nigdy... Może, gdy wygasną
Ostatnie, skąpe błyski ideału,
U białych kolumn ludzkości ołtarzy
Ludzie chodzący ostrożnie, pomału,
W ciemnej, okropnej, bezgwiazdnej ciemnicy,
Przy łunie jakiejś krwawej błyskawicy
Będą mówić: »Jak nam jasno!«
I tak przywykną już duchem do mroków,
Że na wschód zorzy wołać będą: »Gore!«
I będą chronić oczy swoje chore
Od tych promieni, co biją z źrenicy
Ostatnich światła proroków.
Zapomną, że im Bóg obiecał z nieba
Dać dzień wieczysty — jeśli świt zdobędą
I staną, jako zgaszone pochodnie,
I w cieniach nocy dobijać się będą
Przez dziwne, słońcu nieznajome zbrodnie
O nędzny kawałek chleba!
Ziemia zastyga... jej wieniec z promieni
W pokład się żużli i popiołów mieni.

Ja sam — ileżto blasków na mej drodze
Zgubiłem! — W zamian cóż takiego wziąłem?
Kilka pchnięć w serce... i dziś — z chmurnem czołem,
Jak król, co stracił swą koronę, chodzę
Po tej zaćmionej ziemi...
Boże!... Boże!...
Kogo ja wołam?
Jaka to noc ciemna!
Choćby w tej chwili przez krater buchnęła
Syczących żarów kolumna podziemna
I rozpaliła wielkie lawy morze
I oceany płomieniem zajęła
I w skrach cisnęła w pobladłe niebiosy
Łunę straszliwą, krwawą, jako włosy

Ogniste — w wielkim tym, czarnym przestworze
Jeszcze byłoby ciemno...
Boże!... Boże!...

Wieczorna gwiazda wschodzi... jaka drżąca!
Tuli się w rąbki ciemnego błękitu...
Ach! gwiazda tylko — gdy nam trzeba świtu!
Gwiazda — gdy nam trzeba słońca!
Niegdyś promyczek ten był srebrnem hasłem
Pomiędzy Bogiem — a młodzieńczym duchem...
Lecz dzisiaj — patrzę nań z sercem wygasłem,
Okiem zmąconem i suchem...
Dziw: blada gwiazdka rośnie, potężnieje,
Pękiem promieni od wschodu wybiega
I gorejącym blaskiem swym zażega
Gasnące ducha nadzieje... 

I staję przed nią niemy — i wzruszony...
Chór w powietrzu:
Bóg się rodzi — moc truchleje,
Pan niebiosów obnażony!...

Co za głos!... Jakież wywołałem mary?
Cicho!... To ojciec modli się z czeladką...
Ach! widzę wioskę — i dworek nasz stary,
Wielkie ognisko, co świeci i grzeje,
Jarzącą, strojną choinkę dla dzieci...
Dziada siwego, jak biały opłatek...
I dym błękitny, co wije się z chatek...
I gwiazdkę, która im świeci...
...Miałżeby jeszcze łzy — wydziedziczony?...
Chór w powietrzu:
Ogień krzepnie — blask ciemnieje,
Ma granice Nieskończony...

Dość!... dość, na Boga!...
Matko! moja matko!

źródło: https://poezja.org/wz/Maria_Konopnicka/27679/Dwie_noce_wigilii

 

Marian Gawalewicz (1852 - 1910)

Sen i jawa

Zasnąłem kiedyś przy wigilii....
Było to dawno już, dawno,
Świat mi się wówczas wydawał
Szopką nadzwyczaj zabawną.

Nosiłem krótkie sukienki,
Miałem zabawek bez liku
I harcowałem na lasce
Dnie całe, jak na koniku.

Kochałem wszystkich zarówno,
Jak to w tym wieku się zdarza,
Niczegom nie bał się w świecie,
Prócz rózgi i kominiarza....

Ach, odtąd w szkole żywota,
Do rózg przywykłem powoli,
Brzydzę się tylko, jak dawniej
Wszystkiem, co czerni i smoli.

Otóż zasnąłem przy wilji
Z głową opartą na ręce
I śniło mi się, że stoję
Gdzieś w Betlejemskiej stajence.

Wszystko, jak w szopce tu było,
Wół, osioł, żłobek i sianko —
Mały Jezusek pastuszkom
Całować dawał kolanko....

Anioły, siedząc nad strzechą,
Śliczne kolędy śpiewały,
Pachniało wschodnie kadzidło,
Multanki pastusze grały....

I trzej królowie ze Wschodu
Stali z darami u progu
W tłumie prostaczków, małemu
Pragnąc pokłonić się Bogu. 

W stajence pełno, jak w ulu,
Rojno, i gwarno, i ludno,
Że aż do Bożej dzieciny
Docisnąć było się trudno.

Każdy jak z bratem się witał,
Całował, ściskał za ręce,
Jakby tu święto miłości
Obchodzić przyszedł w stajence.

Jedna rodzina pod strzechą,
Jedna w gromadzie czeladka —
W miłości cichej a prostej,
Cudu leżała zagadka....

Chrystus dłoń drobną na głowę
Kładł wszystkim, śmiejąc się błogo —
Nikt się nie deptał, nie trącał,
Nie spychał łokciem i nogą.

Głosy, i serca, i dusze
W jeden się akord zlewały
I nawet w zgodnej harmonii
Bydlątka przy żłobku ryczały....

Sny trwają krótko niestety!...
I mój sen prysnął uroczy,
W mgłach się rozwiała stajenka,
Inny świat stanął przed oczy.

Wszystko inaczej, niż we śnie —
Wznowić go — niema sposobu.
Tłum rwie się, ciśnie, szamoce —
Nie do Chrystusa — do żłobu!...

Chóry aniołów umilkły
W niesfornej ciżby chaosie,
Co obie drogę toruje,
Rżnąc pięścią po cudzym nosie.

Harmonii szukać daremno,
Każdy chce krzyczeć donośniej,
Pod strzechą duszną i ciemną —
Wół z osłem ryczą najgłośniej.

źródło: https://poezja.org/wz/Marian_Gawalewicz/33032/Sen_i_jawa

 

Jan Kasprowicz (1860 - 1926)

Narodzenie Chrystusowe (Na wysokościach chwała Bogu)

Na wysokościach chwała Bogu! chwała!
Na ziemi spokój ludziom dobrej woli!
Zadrżyj z radości! zadrżyj, ziemio cała!

Bo czas nadchodzi, gdzie świat ten wyzwoli
Potęga serca i ducha potęga
Z tego, co rani, i z tego, co boli.

Wszystkie żywioły, które złość rozprzęga,
Że w bezprzestannym ścierają się boju,
Połączy w jedno promienista wstęga!

I będzie cisza w miejsce niepokoju,
I w miejsce żółci nastaną słodycze,
Będzie zwycięstwo po walkach i znoju.

I tam, gdzie szumią niedostępne dzicze
Kłosy lśnić będą w złotych blaskach słońca,
A blaski będą, jako sny dziewicze:

Ta wszystka ziemia od końca do końca
Zaróżowieje od rannych promieni,
Bo oblubieniec idzie i obrońca;

Bo mąż ów idzie, co światłem śród cieni,
Co przed wiatrami osłoną, co w suszy
Będzie jak woda żyźniących strumieni... 

Rozetlij iskry śród ogniska duszy,
O ziemio grzeszna, lecz od dzisiaj święta,
Rodzie królewski, do dzisiaj pastuszy...

Wygładźże twarz swą, bo troską pomięta,
Świecie!... On, patrzaj! sieje ziarno pszenne,
I błoń da owoc, twoją ręką zżęta.

I używanie będzie już niezmienne...
I będzie słońce po burzliwej chmurze,
Po zmrokach nocy jasne światło dzienne...

Nastanie zgoda w zwaśnionej Naturze:
Lampart z koźlęciem, z barankiem lwie szczenię
Będą igrały na libańskiej górze.

I wszystek byt ten okryje odzienie
Sprawiedliwości... Tak, nowe orędzie
To sprawiedliwość i spokoju tchnienie...

 LUCYFER.

Kiedyż to będzie! Ach! kiedyż to będzie!...

źródło: https://poezja.org/wz/Jan_Kasprowicz/30149/Narodzenie_Chrystusowe_Na_wysokosciach_chwala_Bogu

 

Jerzy Liebert (1904 - 1931)

Pasterka

Ptaki niby dzwoneczkami cieszą się kolędą -
Chrystus nam się narodził i nowe dni będą.

Do stajni Betlejemskiej aż do brzegów Wisły
Z ptakami smukłe sarny dziwować się przyszły.

Wiewiórka zęby szczerzy i w niebo się patrzy,
Jak dwa gołębie płyną na błękitnej tarczy.

I kwiaty, choć to zima, czas mroźny i cichy.
Niosą myrrę, kadzidło i złote kielichy.

I pawie przyfrunęły z krajów cudzoziemskich,
By swe pióra przyrównać do skrzydeł anielskich.

A mały Chrystus smutny w drzwi patrzy i czeka,
By wśród witających zobaczyć człowieka.

źródło: https://poezja.org/wz/Jerzy_Liebert/4135/Pasterka

 

Antoni Kucharczyk (1874 - 1944)

Pastuszek

Kiedy w Betlejem, ubogiej stajence,
Czysta Panienka zrodziła dziecinę,
Promienny anioł, w śnieżystej sukience,
Naprzód pastuszkom przyniósł tę nowinę.

Pełni wesela pastuszki ubogie,
Różne ze sobą wziąwszy upominki,
Poszli przywitać dziecię z niebios drogie,
Złożyć cześć, dary dla Boskiej Dziecinki.

W cichej stajence na kolana padli,
Ukłonem Boskie Dziecię przywitali,
Ubogie dary przed żłobeczkiem kładli,
Na cześć dzieciny grali i śpiewali.

Jeden pastuszek, młodzieniaszek mały,
Przyniósł przez siebie zabawki zrobione,
Domki, owieczki, baranki rzeźbione,
Boskiej Dziecinie, kładł w żłobek nieśmiały.

Jezus Dziecina z uśmiechem patrzyła,
A gdy pastuszek wyjął krzyżyk mały,
Obie maleńkie rączki wyciągnęła
Po krzyżyk — w oczkach, Jej łzy zabłyszczały.

I wziąwszy w rączki krzyżyczek drewniany,
Z oczek Dzieciny łezki się polały,
Na ten rzeźbiony krzyżyk darowany,
Co Jej wystrugał ów pastuszek mały. 

Odtąd już zawsze, Boskie Jezus Dziecię,
Tym się krzyżykiem w dzieciństwie bawiło
Będąc w stajence, później w Nazarecie,
Z krzyżykiem spało, o krzyżyku śniło.

źródło: https://poezja.org/wz/Antoni_Kucharczyk/31844/Pastuszek

 

Kornel Makuszyński (1884 - 1953)

Pokój ludziom

Dzieciątko Boże, uczyń cud raz jeszcze
Większy, niż bitwa wygrana nad wrogiem,
Każ polskie serca w polskie ująć kleszcze,
Jedną oddychać Polską, jednym Bogiem.

Niech nas dwóch idzie po tej samej ścieżce,
A gdy się zetkną, niechaj wielki Boże!
Z oczu dobędą uśmiech a nie noże!
Spraw to Dzieciątko Nowonarodzone!

A my Ci za to przyniesiemy w podzięce
To, co Cię złotym napełni uśmiechem:
Dwa polskie serca miłością złączone
I dwie złączone zgodą polskie ręce.

Patrzcie! O patrzcie! Betlejemska strzecha
Pełna jest słońca od naszych pacierzy,
O ludzie! Boże dziecię się uśmiecha,
A Jego oczy mówią, że nam wierzy!

źródło: https://poezja.org/wz/Kornel_Makuszynski/30155/Pokoj_ludziom

 

Leopold Staff (1878 - 1957)

Gwiazda

Świeciła gwiazda na niebie,
Srebrna i staroświecka,
Świeciła wigilijnie,
Każdy zna ją od dziecka.

Zwisały z niej z wysoka
Długie, błyszczące promienie,
A każdy promień to było
Jedno świąteczne życzenie.

I przyszli - nie magowie,
Już trochę postarzali -
Lecz wiejscy kolędnicy,
Zwyczajni chłopcy mali.

Chwycili za promienie,
Jak w dzwonnicy za sznury,
Ażeby śliczna gwiazda
Nie uciekła do góry.

Chwycili w garść promienie,
Trzymają z całej siły.
I teraz w tym rzecz cała,
By się życzenia spełniły.

źródło: https://poezja.org/wz/Leopold_Staff/29176/Gwiazda

 

 

Іван Малкович / Іван Малкович,

народився в Україні в 1961 році,

десять років тому покинув поезію,

щоб присвятити себе написанню дитячих книжок українською мовою

– і це творче завдання він описує як «найблагороднішу роботу».

Коли в його поезії з’являються різдвяні образи,

він руйнує кліше своїм пильним, допитливим розумом,

проте також проявляється справжня любов до українських традицій,

що робить ці незвичайні вірші особливими для 6 січня: Український Святвечір.

 

Dla tych, których to zaciekawi polecam:

I życzenia:

З Різдвом Христовим , друзі милі!

Нехай омріяне здійсниться

Щоб Новий рік зустріти в мирі

З любов’ю й радістю у серці

Щоб негаразди оминали

Натхненням повнилися мрії

Щоб в душах ваших не згасали

Кохання, Віра та Надія! 

 Wstawajte!

 

Zamiast życzeń:

Henryk Balk (1901 - 19041)

Opłatki

Przez czarną toń atramentu —
przez męty diukarskiej czerni —
płynę — nieśmiały sternik —
białym — cichym okrętem —

płynę do ciebie — mój bracie
coś wiarę w słowa — utracił —

wiozę ci — białym statkiem —
słowa — jak wzięte z rąk matki —
białe — nieśmiałe opłatki.

źródło: https://poezja.org/wz/Henryk_Balk/35050/Oplatki

Cicha noc

 Gdyby jednak był problem ze zrozumieniem - zapraszam do gazetki bibliotecznej po podpowiedź...

 

Niedługo minie 130 lat od urodzin patrona naszej szkoły - gen. Stefana Roweckiego ps. "Grot". Data jego śmierci nie jest w pełni znana. Nastąpiła najprawdopodobniej między 2 a 7 sierpnia 1944 roku - czyli, w pierwszym tygodniu wybuchu Powstania Warszawskiego. Być może to właśnie wybuch Powstania stał się impulsem decydującym o śmierci naszego szkolnego Patrona. Poniżej zamieszczam linki do informacji dotyczących naszego Patrona. Informacji podstawowych i wielokrotnie powtarzanych oraz tych mniej znanych. Zapraszam do zapoznania się z nimi:

Dowódcy AK - Gen. bryg Stefan Rowecki 'Grot' FILM DOKUMENTALNY PL

Kalkstein, Świerczewski, Kaczorowska – zdrajcy, którzy wydali Grota-Roweckiego

M.J. Minakowska, Genealogia Potomków Sejmu Wielkiego

Stefan Paweł «Grot» Rowecki (ID: psb.26780.1) - jako potomek uczestnika Sejmu Wielkiego - wywód genealogiczny.

Gen. Stefan Grot Rowecki. Od współpracy z hitlerowcami wolał śmierć - artykuł z portalu Przez wieki.

Ostatnia noc Generała przed aresztowaniem. - artykuł przedstawiający mniej znane fakty z życia Patrona, z portalu Wielka Historia.

Zbiór ilustracji dotyczących życia Stefana Roweckiego "Grota" zamieszczonych na portalu - Foto. Czarnota.org.

Wszystkie dostępy związane są z datą zamieszczenia artykułu.

Zapraszam do oglądania i czytania, a przy okazji - sięgnięcia również głębiej do przytoczonych portali o tematyce historycznej.

 

 

Awans zawodowy nauczyciela w 2025 roku - jaka ustawa zmieniła system?

Ustawą z dnia 5 sierpnia 2022 r. o zmianie ustawy Karta nauczyciela (Dz.U. z 2022 r. poz. 1730) zreformowano system awansu zawodowego i oceny pracy nauczycieli.

Odsyłam do artykułu:

https://centrumverte.pl/blog/awans-zawodowy-nauczyciela-mianowanie-i-dyplomowanie-dwie-sciezki-awansu/ 

Życzę sprawnego rozwoju zawodowego...